piątek, 3 lipca 2015

27 czerwca 2015 sobota

Bardzo ładna dziewczyna w czerwonej, krótkiej sukience wsiadła na tylne siedzenie.
- Na R. proszę. 
- Dobrze. Proszę bardzo. 
Po chwili milczenia usłyszałem z tyłu nieśmiałą prośbę:
- Przepraszam bardzo ale czy może mnie pan przestraszyć?   
Mało nie wypuściłem kierownicy z rąk. Tego, to jeszcze nie było! 
- Słucham? 
- No, chciałam żeby mnie pan przestraszył. 
- Bardzo przepraszam, ale zazwyczaj nie straszę moich pasażerów, a pasażerek to już wcale. To może być źle odebrane :) a ostatnio mnożą się oskarżenia o molestowanie seksualne i tak dalej :) 
- Oj, ale mi chodzi o to, że mam okropną czkawkę, a to podobno pomaga! 
- Podobno, ale ja mimo to nie będę pani straszył. Poza tym wcale nie jestem taki straszny. Za to mogę poczęstować cukierkiem. Też podobno pomaga :) 
- Super :) 
(...) 
01:00 po północy. Dziewczyna ze śpiącym dzieckiem wsiadła do samochodu a ja pomagałem spakować wózek jej chłopakowi. Oboje już nieźle wcięci.  
- To dokąd? 
- Na D. do domu,
- Nieee,,, do hotelu.... 
- Do domu poj... cię k... 
- Do HOTELU! JA PŁACĘ! 
- Dobra, moi państwo, zdecydujcie się bo licznik bije a czas ucieka- wtrąciłem się w tą wymianę zdań.
- DO DOMU! A ty k.. zamknij d.. .i siedź cicho pijaku! I weź te łapy! 
Ruszyliśmy w drogę, ale dyskusja z tyłu nie ustawała. Dziecko spało spokojnie. Prawie dojechaliśmy do celu. 
- Gdzie jesteeeśmy? 
- Na D. już prawie. 
- A po co? Przecież do hotelu chcę! 
- Zamknij ryj, Ja chcę do domu! 
- A ja do hotelu! I już. I g.. mnie obchodzi twój mąż.
- A śniadanie postawisz? 
- Taaa. 
- To do hotelu. Ale chcę truskawek i śniadania i obiadu i jeszcze piwa. I łóżeczko dla małej. 
- Dobra... to pan, tego do hotelu 
Podjechaliśmy pod najbliższy z tańszych hoteli. 
- Zaraz wracam  
Chwiejnym krokiem chłopak poszedł do recepcji. Po chwili wrócił 
- Nie chcą dać pokoju. 
- To ja jadę do domu. I ch... jak nie potrafisz nawet hotelu załatwić! 
- Potrafię. Ja im... 
Niestety tym razem wrócił w asyście ochroniarza. 
- To co robimy? - wtrąciłem się znowu. 
- Do innego hotelu. - chłopak był uparty.
- Dobra. Znam taki gdzie na pewno się uda. 
Podjechaliśmy pod hotel w którym raczej nie wybrzydzają co do klienteli. Chłopak poszedł do recepcji. 
- A ty to jesteś jego brat nie? 
- Nie. Ja jestem taksiarz. Ja tu pracuję. 
- Nie p... brat jesteś albo jakaś rodzina inna. A ja w hotelu nie byłam nigdy jeszcze. 
- Nic na to nie poradzę. 
- To idziesz z nami się napić? 
- Nie. 
- Jak chcesz. 
Chłopak wrócił. 
- No i załatwione. To jeszcze tylko po browar skoczymy....

W sumie to nie moja sprawa. Ale dzieciaka było mi żal. 

1 komentarz: