czwartek, 8 stycznia 2015

czwartek 08 stycznia 2015

Zlecenie na S. Z klatki bloku wyszła maleńka zawinięta szczelnie w futro i szalik staruszka. Bardzo powoli, pomagając sobie laską dreptała do samochodu. Wyszedłem otworzyć jej drzwi.
- Jaki pan uprzejmy, Dziękuję!
- Proszę bardzo, Strasznie tu ślisko u pani.
- Nie posypali niczym. A tak dzisiaj zimno! Sąsiad mówił mi, jak wracał ze sklepu, żebym bardzo uważała i ubrała się ciepło. To założyłam futro.
- To ma pani miłych sąsiadów!
- Tak, bardzo miłych. Wie pan ja to zawsze byłam dobrą sąsiadką, Z nikim się nie kłóciłam, nikogo nie obmawiałam. To i ludzie mnie lubili. A ja to pana jeszcze nie znam i z panem nie jechałam. A jeżdżę z wami chyba dłużej niż pan żyje!
- To możliwe, bo wie pani ja dopiero od kilku tygodni jestem kierowcą taksówki a korporacja ma już jakieś 50 lat. :)
- No właśnie, właśnie. Ostatnio syn dzwonił z mojego numeru, to jak wyszedł do taksówki to kierowca powiedział, że czeka na stałą klientkę i nie może go zabrać :)
W ten sposób minęła nam krótka jazda. I wcale nie dziwiłem się, że ta drobna uśmiechnięta staruszka jest lubiana przez sąsiadów. Była cały czas uśmiechnięta i pogodna. Taka starość jest po prostu piękna!

1 komentarz: